Po co komu wolność zgromadzeń?

Idioci zgromadzający się dziś licznie (czy strona jest ważna?) dali do zrozumienia, że nie potrafią ogarnąć tego prawa, które przed ponad dwudziestu laty wydawało się bodaj podstawową wolnością jakiej oczekiwano od komuny.

Ci z lewej odpływają w swoim internacjonalistycznym widzie tak daleko, że zapraszają niemieckich harcowników (pewnie marzyło się kawoszom z Nowego Wspaniałego Świata, że będzie to ekipa wypisz-wymaluj Rote Armee Fraktion, choć po tym jaki Niemiaszki dostały wpierdol można sądzić, że była to raczej jakaś grupa Hans & Helmut Trinken Wermut).

Z kolei idioci pseudonarodowi nie zdają sobie sprawy, że zamówili sobie u Bufetowej demonstrację pokojową, a spalenie wozu TVN jest dla nich mniej-więcej tak dobre medialnie jak wsadzenie głowy w piec hutniczy. Ponieważ zamówienie na demonstrację pokojową Bufetowa zrealizowała (i szykowała się jeszcze wczoraj butnie, że jak komuś kisiel pokojowy się nie spodoba i zechce go przyprawić na ostro, to jej cieć, policjant pokaże mu, jak się kisiel je), powinni byli choć na ułamek sekundy zająć swoje łyse głowy pomyślunkiem: “a jeśli znowu zaczniemy łomotać kogo i co popadnie, to może i nas złomocą?”

Niestety dowódca akcji, zamiast dać do zrozumienia “chronionym” przezeń inwalidom i rencistom z ONR i pozostałych ugrupowań pseudonarodowych, że jak tylko poleci choćby gołąbek pokoju, to on delegalizuje demonstrację nawet po minucie jej trwania a wszyscy dostają w ryj – pozwalał przez bite cztery godziny na rozpierduchę w mieście. Cholera, w takim Paryżu rozpierducha też by pewnie była, ale zwykły obywatel miałby satysfakcję z obserwowania w TV półtora tysiąca łysych płaczących że policja była tak brutalna, że oni teraz przez sześć tygodni nie będą mogli nosić staruszkom węgla. Ale dowódca akcji dzisiejszy jakoś nie skleił, że to N-ty już raz się tak dzieje i trzeba w końcu zacząć lać po mordach serio i wszystkich; staruszki jakoś przetrwają, zima ma być lekka.

W związku z powyższym uważam prawo do swobodnych zgromadzeń za wadliwe i proszę o wykreślenie słowa “prawo” albo “swobodnych”. Albo przynajmniej niech ktoś z Wydziału Zarządzania Kryzysowego miasta stołecznego przeczyta sobie ten link.