Zwykłe Evo… Warto zauważyć, jak podsterowne jest auto na inicjacji wyjścia z zakrętu, jeszcze łatwiej zauważyć palenie wewnętrznej przedniej opony podczas przyspieszania z zakrętu. Mając na uwadze to, że stockowe Evo prowadzi się w porównaniu do Subaru STi jak marzenie (pomińmy upgrades – bo taki np. STi SPRT autorstwa Kuzaj Promotions jeździ całkiem chętnie tyłem, szczególnie na otwartym dyfrze), wyobrażacie sobie drodzy Państwo, jak trzeba by się narobić, żeby pojechać tę mała gimnastykę Subaru.
Evo z przednim LSD – i nagle wszystko się uspakaja, wyjście z zakrętu jest czyste, nie marnujemy Nm na stawianie zasłony dymnej, tylko po prostu odjeżdżamy. Nothing to write home about – a o ile lepiej.
Wniosek pierwszy – miejmy przednią szperę.
Wniosek drugi – jeśli nie mamy szpery i jeździmy Subaru – pomocne okażą się takie gadżety jak anti-lift kit i grubszy tylny stabilizator Whiteline’a, będzie trochę bardziej na okrągło i trochę mniej precyzyjnie, ale przynajmniej sterując tyłem za pomocą pedału gazu.