Czy wierzyć w Święte Symetryczne AWD?

Właściwie, to nic mi nie zrobiło, ale mam do Świętego Symetrycznego AWD spory dystans. Ten tekst napisałem parę dni temu gdzie indziej, ale po uładzeniu i poprawieniu, otrzymał prawo do bycia i tutaj. Zaczęło się od czyjegoś stwierdzenia:

Subaru=Bokser=nisko położony środek masy

Zapachniało marketingowym bs, czego nie omieszkałem zauważyć, więc nie czekałem długo aż pojawiło się pytanie:

Dlaczego tak uważasz?

No, otóż uważam tak, bo… …wszystkie opowieści dziwnej treści rodem z marketingowych zakamarków po paru latach cicho wyparowują ustępując miejsca innym rozwiązaniom, Im ciszej znikają, tym bardziej były nietrafne.

Weźmy za przykład rzeczone “Subaru symmetrical AWD”. Miało być rozwiązaniem na wszelkie zmartwienia tego świata, przyczepność w każdych warunkach, koklusz i pryszcze. No i okazało się, że jednak od MR2007 w Legacy a od MR2008 w pozostałych – poza Foresterem i Tribeką – AWD Subaru już nie jest taki symmetrical:

Involving driving dynamics continue throughout the all-wheel drive range with 45/55 front to rear torque-split for sharper turn-in (cyt. za: “Subaru Legacy 2007 Model Range Press Release”)

Zmiana inicjalnego rozkładu momentu między osie (więcej na tył) sprawi, że Legacy zechce wreszcie skręcać nieco bardziej niż przeciętny transatlantyk, a Impra da radość z jazdy do tej pory osiąganą za pomocą hardcore’owego utwardzania tylnego zawiasu (vide STI SPRT, które w porównaniu do zwykłego STI stawia się bokami dziecinnie łatwo, tylko że nerki może wytrząść na kocich łbach, a na trasie nr 7, na dziurach mostu w Modlinie można wylecieć z drogi jeśli się jedzie szybciej niż 200 km/h).

Koronny argument Subaru – środek ciężkości – był argumentem godnym uwagi gdzieś w czasach STI gen II, konkurującego z Evo III. W żadnym z tych aut nie było wtedy ani grama elektroniki w napędzie i rzeczywiście, obniżenie środka ciężkości o te 10cm (pamiętać należy, że rysunki i proporcje środków ciężkości L4 i B4 na subaru.com są nieco przesadzone) mogło jakoś tam wpływać na zachowanie się samochodu, co pewnie z 10 osób by odczuło, gdyby nie to, że Evo było szybsze i lepiej się prowadziło. Już wtedy konstrukcje zawieszeń (oh, well – w Evo zawsze lepsze) skutecznie niwelowały rzekomą przewagę Subaru.

A dziś? Wystarczy pojeździć Lancernikiem i Imprezą w wersji salonowej, bez żadnych modyfikacji, i każdy kto ma jakieś pojęcie o dynamice sportowej jazdy wychodzi z Evo z przekonaniem, że latał samolotem akrobatycznym. A Subaru wciąż podsterowne… Mimo boksera, co to miał środek ciężkości obniżyć, mimo (dzięki) Symmetrical AWD które jest naj (tylko że nie jest), mimo że dyr. Rogalski zaklina rzeczywistość jak się da (przypomina mi się Tribeka i jej makabryczne płużenie na pierwszym teście drogowym w polskiej prasie), a jeśli rzeczywistość jest inna, to tym gorzej dla niej – to wszystko jest jedynie marketing.

Zupełnie mnie to nie dziwi, bo w końcu po to jest rynek, żeby go marketoidować. Subaru trzaska te boksery od 500 lat, więc kompletnie mu się nie opłaca zmieniać technologii (mimo, że te ich konkretne boksery mają z natury swej mało korzystne kształty komory spalania i absurdalnie długie orurowania) – więc musi jakoś je sprzedawać. Mitsu z drugiej strony musiało włożyć gigantyczne pieniądze w research i materiały do skrzyń biegów, które w Evo występują w najmniej sensownej konfiguracji jaką można sobie do AWD wyobrazić.

Każda firma ma swoje hasła, rzecz w tym, że generalnie łatwo jest w przypadku większości wykazać, że za tymi napompowanymi hasłami nie ma nic nadzwyczajnego – albo coś o śmiesznie niewielkim znaczeniu. Tym bardziej, że nie trzeba komplikować silnika, żeby mieć lepiej prowadzące się auto.

Zresztą w rzeczy samej: Impreza turbo to fatalnie prowadzące się auto, które zawdzięcza utrzymywanie się na drodze jedynie fantastycznemu gripowi zapewnianemu przez napęd AWD. Ale kiedy przychodzi do skręcania, okazuje się, że można zrobić auta skręcające dużo lepiej – niekoniecznie zabierając się za skręcanie od dupy strony, czyli od silnika.

W oryginale kończyło się to “…co napisawszy idę zastanowić się, gdzie by tu Imprezą się w tym padającym śniegu poślizgać“, ale z braku czasu poślizgaliśmy się troszeczkę dopiero trzy dni później.

Technorati tags: [ | | | | ]

FaceBook Share
 

Leave a Reply