Wiadomo co się stało. Trzęsie mnie do dzisiaj na samą myśl.
Jarek – wielka strata. Fajny, miły, energetyczny facet.
A Maciek? Znam go, wiem że lubił jeździć, również szybko, po Puławskiej, więc musiał doskonale kojarzyć to miejsce.
Nawet nie wiadomo kto prowadził… Ratownicy, wnosząc Maćka do karetki myśleli, że to kobieta, tak było źle…
Za Jarka możecie już tylko trzymać różaniec, za Maćka – również kciuki.