[inspic=541,left,fullscreen,thumb]Ponieważ po nabyciu kolejnych gadżetów makolubnych (a właściwie iPodolubnych) chwilowo nieprzeciętnie się nudzę, postanowiłem się pochwalić inną zabawką, którą sobie skonstruowałem, a mianowicie Macem Mini, który jest wzorcowym przykładem nieuzasadnionej ekonomicznie inwestycji w ulubiony sprzęt…
Mój otóż Mini rozpoczął swój żywot jako model Core Duo 1.66 GHz, czyli nawet w kategoriach Makowych nie ma czym się chwalić na podwórku. Wiadomo, że Mac lubi RAM (kto nie lubi?), więc 2GB weszły na pokład, zresztą były to raczej drogie 2 GB, bo gdy kupiłem Miniaka, to SO-DIMMy 667MHz były nieprzeciętnie modne. Osobiście mam dziś urazę do inżynierów Apple, bo nowsze Miniaki potrafią przyjąć 4GB, (z których system ogarnia 3GB, ale o to pretensje należy mieć do Intela), a mój raptem dwa giga, co poważnie rani moją inklinację do tuningu.
Po półtora roku Miniak był już nieprzyzwoicie powolny, więc trzeba było nim wstrząsnąć i postawić na nogi. Wstrząsem była zmiana dysku (fabrycznie jakieś 80GB/5400rpm) na baaaaaaardzo szybkiego Seagate’a (200GB/7200rpm). Oczywiście zaraz po tym jak go kupiłem, Seagate był uprzejmy wypuścić model 320GB/7200rpm. Niech ich szlag.
Postawieniem na nogi była za to zmiana procesora. Core Duo 1.66 wybrało miejsce w szufladzie, a w zamian za to do Mini trafił Core 2 Duo 2.33 GHz – taki jak iMacu 20″. No i to był strzał w dziesiątkę. Mini ma takiego kopa, że bez specjalnego trudu odtwarza – używając tej swojej pociesznej grafiki GMA950 – dwa strumienie w pełnym HD naraz. Procesor zasadniczo się w nim nudzi.
Dzięki temu sprytnemu manewrowi Mini ma przed sobą jeszcze parę lat działania na znośnym poziomie. A przy okazji, okazało się, że zbudowałem trzeciego najszybszego Maca Mini na świecie – przynajmniej wg Geekbencha…
Skoro pacjent był już otwarty (w tzw. międzyczasie nauczyłem się otwierać Miniaka szpachelką nawet w ciemnościach i po pijaku, ale otwieranie obudowy Makom szkodzi, więc po co powtarzać robotę) podmieniłem jeszcze sieciówkę-bezprzewodówkę na kartę z Macbooka Pro, czyli 802.11n. 130 Mbit jest niestety ograniczeniem wbudowanym chyba w Mini, bo nikomu kto wykonał ten manewr nie udało się uzyskać większej prędkości po łajerlesie. Trudno. Geek factor i tak wzrósł mi wyraźnie i we właściwym kierunku.
No to się pochwaliłem. A co!
WOW… Nieźle go zmaltretowałeś. Ja zostaje daleko w tyle z tuningiem przy dodaniu jednej kości ramu do MPB.
A mam takie pytanie – bo sam posiadam jeszcze core solo 1,5 – gdzie moge kupic procesorek silniejszy od tego co mam? i jaki max moge tam utkac?
Najmocniejsze co można do Mini wstawić to właśnie Core 2 Duo 2,33 GHZ, czyli T7600. Szukać na Allegro wśród procków do notebooków