Zawsze jest tak, że najpierw jest dobrze. Tym razem było tak na Hockenheimie. W pierwszym wyścigu udało mi się przejść z 16 na 10 miejsce (rewelacja!)
A potem zwykle robi się generalnie źle i katastrofa. W wyścigu drugim było gorzej. Feralny start (raptem 3 okrążenia) – poniżej:


0 Responses to “Hockenheim, from glory to pain”
Leave a Reply
You must login to post a comment.